Amber Gold, PKB Gold i inne banki marzeń zarządzające oczekiwaniami

Chrzanowski pyta Czarneckiego, czy „nie widzi jakiejś potrzeby zwiększenia swoich zasobów, jeżeli chodzi o prawników”.

Ten język Chrzanowskiego, ten ton, to pozorowanie funkcji… opiekuńczych wobec podatnika (czy innych wypadkach, wobec budżetu). Jeden z powodów takiego języka, to, oczywiście,   ostrożność wobec potencjalnego podsłuchu. Ale podobnego rodzaju technokratyczny język jest w użyciu u Chrzanowskich, Morawieckich i Glapińskich świata tego. To język maskarady, język oszukiwania innych, w którego kłamliwy przekaz na końcu sami oszukujący zaczynają wierzyć. Ci z PO kradli jawnie, rozmawiali o tym knajackim językiem. Natomiast królestwo Morawieckiego-Danielsa mówi slangiem pewnej subkultury, językowym kodem filantropijnym: gładkie zdania w szacie… propaństwowości planujące milionowe przewały. To jest właśnie istota struktury budowanej przez MM. O tym piszę od 10 miesięcy. Chore państwo PO było siecią jawnych sitw i kast (jak warszawska, gdańska, wrocławska, sądownicza, uniwersytecka etc.) Chore państwo PIS-MM jest chore od podstaw, od języka. Cała struktura jest budowana na pozorowaniu, na robieniu czegoś odwrotnego niż się deklaruje. To się utrzymuje tylko na wierze ludzi w to, iż „przecież ktoś nie może tak bezczelnie kłamać” (naiwność i szczerość zarządzane przez bezczelność). Może tak kłamać. To jest twarz „państwa” konstruowanego przez MM.

57dcdd58230cfbe332dab6aa6f888058,750,0,0,0

ZARZĄDZANIE OCZEKIWANIAMI   – to syntetyczna nazwa tej techniki manipulacyjnej. Plichta był słupem, który „wybudował” piramidę finansową. Morawiecki jest słupem, którym „bystrzy” wysysający państwo posługują się, by wybudować PIRAMIDĘ OCZEKIWAŃ płatników. Jedno oczekiwanie, marzenie obywateli ufundowane jest na drugim, drugie na trzecim, trzecie na czwartym. A żadne z nich się nie materializuje. Wszystkie materializacje marzeń istnieją w mikrofonie, na prompterach, wiecach i w usłużnych mediach. Wszystkie marzenia są ze sobą powiązane, stanowią łańcuszek, piramidkę z której jak wyciągniesz jedną cegiełkę, to całość runie. Dlatego władza zabrania wyciągać nawet jedną cegiełkę. Wymaga całkowitego, bezkrytycznego zawierzenia. Wyciągać nie można ani jednej cegiełki marzeń-oczekiwań z ogromnej piramidy obietnic, czyli nie wolno krytykować, krytycznie komentować, potępiać konkretne działania. Podobną strukturę piramidy ma skład osobowy ekipy remontowej. Gdy wychodzi na jaw, że jakiś pracownik albo kierownik to pijak i złodziej, to reszta ekipy mówi: On nie z nas, on cudzy, wepchnęli nam tę cegłę (taka jest narracja o Chrzanowskim, odmienna od tej sprzed roku, gdy był on filarem). Ta cegła nie z naszej budowy.   Mówi: ta cegła nie była z tej piramidy, to była obca cegła, którą ktoś wepchnął nam w piramidę.

 

Obywatel nie może żadnej z obietnic podważyć, bo wtedy demiurgowie mówią mu: nie możesz wypłacić, wycofać tego swojego oczekiwania (np. oczekiwania nr 4 ) wobec nas, bo wtedy oczekiwanie końcowe („PKB jak w Niemczech”, podatki od hipermarketow, reformowanie UE, rechrystianizacja Europy itp. ) się nie zrealizuje. Klient-obywatel „kupuje” takie tłumaczenie i nie mówi „sprawdzam”, nie wypłaca „pośrednich oczekiwań”. Demiurgowie mówią mu: Nie możesz żadnych marzeń (oczekiwań) w stosunku do nas (w stosunku do jakości zarządzania państwem przez nas) wycofać, bo wtedy nie doczekasz osiągnięcia końcowego celu, okażesz się wichrzycielem. Uniemożliwisz osiągnięcie stanu oczekiwanego (kiedyś zwanego „komunizmem”, czyli każdemu wg potrzeb).

Mamy tu piękną manipulację pojęciową: niezauważalna zamiana najpierw potrzeb na oczekiwania, potem oczekiwań na marzenia, a na końcu marzeń na… bajki 

o dronach, e-autach, Trójmorzu, rosnącej sile państwa. Jest to nie piramida Amber Gold, lecz piramida PKB Gold. Piramida oczekiwań, piramida marzeń. Zarządzanie oczekiwaniami to tej piramidy niekończące wznoszenie. Konstrukcja analogiczna lub wręcz plagiatująca system propagandy komnistycznej. Para-Bank PKB Gold RP – tym jest Polska za rządów prezesowego strzału w 10, czyli MM.

W świecie konstruktorów piramid rzeczywistość i czas nie istnieją. Buduje się fikcyjną rachunkowość marzeń, swego rodzaju fiducjarny pieniądz oczekiwań i zakłada się, że ci, którzy uwierzyli i złożyli swój majątek, swoje nadzieje, wysiłek, czas swojego zycia – umrą, a ich spradkobiercy też nie wypłacą ani wkładu ani procentu skuszeni wielkim OCZEKIWANYM zyskiem. W świecie konstruktorów piramid istnieją tylko procedury przyjmowania wpłat od klientów, technologie sprawiania wrażenia (pozłacana kamienica będąca siedzbą Amber Gold albo Pałac Saski), techniki reklamy medialnej oraz tajniki produkcji wizji, niefalsyfikowalnych wizji mających mobilizować płatników do niewycofywania poparcia i gotówki. . W tym świecie sprawa konkurencyjnych mafii ma być załatwiana za pomocą szumideł. W piramidach marzeń role szumidła pelnią media. Szumidła Kurskiego. Zagłuszanie i mówienie szyfrem, to jeden z fundamentów tego systemu. Koronuje ten Bank Marzeń cotygodniowe podawanie aktualnego kursu marzeń, czyli tzw sondaże. Wyniki sondaży mówią o tym, ile procent Polaków ulokowało swoje marzenia w piramidzie marzeń MM. A centralę powiadamiają o tym, na ile zintensyfikować zarządzanie złudzeniami.

Najbardziej skutecznym układem jest utworzenie układu działającego pod szyldem „Walka z układem”.

W świecie konstruktorów piramid marzeń nie istnieje prawda i kłamstwo. Tu są tylko wizje, które czytają w marzeniach ludzi i odpowiadają na nie. Tu nie można niczego zanegować, podważyć, ośmieszyć, bo owo COŚ nie ma statusu realności a jedynie rangę barwnych baniek mydlanych pękających przy pierwszym dotyku realności. Gdy pękają jedne (podatek od marketów, reforma sądownictwa, największa w Europie fabryka akumulatorów do e-aut etc.) – wydmuchujemy kolejne bańki.

Marzenia i tęsknoty są niefalsyfikowalne, nie poddają się sprawdzeniu, weryfikacji. Jedna wizja popiera, uzasadnia, dowodzi możliwości drugiej wizji uzasadniającej trzecią wizję. Powstaje piramida wizji. A na górze piramidy – jak w znanym klipie – siedzi… czarny kot i modeluje pilniczkiem pazury.

Technika, która zachwyca Morawieckiego odkąd mu się wąs rzucił, to zarządzanie oczekiwaniami. Przyjrzyjmy się słowu „zarządzanie”. Czy ludzkie potrzeby i uzasadnione oczekiwania takiego a nie innego (harmonijnego) funkcjonowania państwa mogą i powinny być zarządzane? Obywatele płacący podatki, utrzymujący wynajętych urzędników (czyli władze wszelkiego szczebla) oczekują, żeby państwo było harmonijnie, efektywnie, uczciwie i kreatywnie zarządzane a nie tego, by zarządzano ich oczekiwaniami wydajnego zarządzania państwem. Kabała to nie to samo co jasna świadomość.

Realizacja oczekiwań powinna być egzekwowana od zmieniających się ekip rządowych, zmieniających się wynajętych ekip zarządzających dobrem narodu, potencjałem narodu, przyszłością państwa. Powtarzam: egzekwowanie realizacji oczekiwań, a nie… zarządzanie oczekiwaniami. Zarządzanie oczekiwaniami to operacja na wyobrażeniach pracowników danej firmy lub jej klientów.

W tym kabalistycznym świecie imaginacji krążących jak drony rządzący zamiast zmieniać rzeczywistość – zmienia myśli o niej, wyobrażenia o niej, oczekiwania wobec niej. Jest inżynierem percepcji.

Wchodzimy tu w dziedzinę sugestii, iluzji, imaginacji. Słownikowo ujmowana technokracja, to system rządzenia państwem, w którym władzę sprawują wysoko wykwalifikowani specjaliści. Tacy jak, khe, khe M.Chrzanowski o którego pracy doktorskiej padają pytania związane z plagiatem, lub tacy jak MM, który na rządowej stronie chwali się studiami na uczelniach, których na oczy nie widział (np. CCSU). Technokrata oprócz tradycyjnego znaczenia: niezwiązany z żadną partią fachowiec, menedżer może mieć znaczenie drugie: ponadpartyjny układacz puzzli marzeń w twojej głowie, kierowany przez tych, którzy nadzorują kreowanie przeróżnych partii (będących najczęściej kombinatami lobbistycznymi) i nakierowany na pozyskiwanie i prestidigitatorską redystrybucję efektów twojej pracy.

Technokracja w znaczeniu wtórnym to władza technik, metod, manipulacji, sztuczek i trików nakierowanych na drażnienie ośrodka wzroku, nie zaś na kreację rzeczy przez wzrok obserwowanych.

 

To co robi teraz Merklowa, ona działa na najważniejszych rzeczach społeczeństwa, czyli na oczekiwaniach” (MM na taśmach Sowy). Nie, panie kancelisto. Najważniejsze „rzeczy społeczeństwa” (brr, co za gminny styl…) to nie oczekiwania. To inne – jak Pan to nazywa – „rzeczy”, o których Pan zielonego pojęcia nie ma. Zarządzanie oczekiwaniami bywa też w literaturze przedmiotu nazywane „zarządzaniem percepcją”. I tu przecenił Pan swoje siły. Polacy nie pozwolą zarządzać swoją percepcją komuś takiemu. Na 11 miesięcy zaburzył im Pan widzenie rzeczy i świata swoimi po łebkach opanowanymi na podyplomowych rocznych kursach technikami korporacyjnych manipulacji. Wystarczy.

Screen Shot 11-19-18 at 01.39 AM

Ilustracja. Kamienica Amber Gold.

ZB

Ilustracja. Pałac Saski.

2 Comments

  1. Witam
    Trafna ta diagnoza .Efekt podobny do „Breżniew skazał” ucinające konieczność analizy myślowej ,bo podanej na ozdobnej zastawie w naszej głowie do konsumpcji na potem . Kiedy głowa zostanie zapełniona pustmi zastawami , że już nie pamietamy co miało być na nich serwowane , proponuje się kolejną , też na potem .
    Pozornie za to nie płacimy , więc po co myśleć , kto za to zapłaci . Jednak to my dostaniemy słony rachunek za złudzenia .

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s